Ingredients in beauty products

Ingredients in beauty products

wersja polska 

 

There’s one very important thing about skincare products that a lot of people have problems with – the ingredient list /dramatic music playing in the background/. Trust me, if you read ingridient lists on beauty products and feel like it’s a completely new language – you’re not alone. A lot of people struggle with understanding what a product actually consists of and whether it’s good or bad for their skin. There are a lot of myths going around about how products with long and complicated ingredients names are bad for your skin etc. That is why I decided on starting a series that would help you with understending ingredients in beauty products and recognize at least some of them.

 

Let’s start off with the basics so with the different kinds of ingredients:

  1. Active ingredients
  2. Functional ingredients
  3. Aesthetic modifiers
  4. Claims ingredients

 

1. Active ingredients

In skin care products, active ingredients play the main role. They are the ones that are responsible for delivering the promised benefits of a certain product. Active ingredients are mainly drugs and have to be approved by FDA (Food and Drug Administration), so that they’re not harmful for us. Active ingredients have influence on the function and structure of our skin. They also have to be used in specified concentration so you never have to worry that there’s too much of them in a product. There can be one or more of them in a product and if not separated from the rest of the ingredients, they figure at the beginning of an ingredient list.

Some examples:

  • Salicylic acid and benzoyl peroxide in acne-fighting products
  • Vitaminc C, E and alpha hydroxy acids (AHAs) in anti-aging products
  • Avobenzone and Octinoxate in sunscreens
2. Functional ingredients

Now, they’re quite tricky. Some people say that functional ingredients are active ingredients. That’s mostly true but not always. Their function often affects the appearence and feel of our skin. Thy’re usually the first ones on the ingredients list as well. But for an ingredient to be functional, it has to be in a minimal concentration that makes it efficient for our skin. For example salicylic acid. It fights acne but when it’s in a concentration lower than the minimum that makes a difference on our skin, it becomes an aesthetic modifier or a claims ingridient. Here’s when it becomes difficult. How would you know the concentration of a certain ingredient in a product? Well, you wouldn’t. But! There are some ingredients, like Tetrasoda EDTA, that would never be used in a higher concentration than 1%. So everything below doesn’t really matter because it won’t really affect your skin.

Some examples:

  • Polymers and emollients in moisturizers
  • Oils in skin lotions
  • Detergents in body washes
3. Aesthetic modifiers

These ones make the delivery of active/functional ingredients to our skin easier. Active ingredients are often used in the lowest possible concentrantion that makes them work, that’s why there has to be something to help them with it. They change the thickness and texture of a product. They’re often emulsifiers to help water and oil mix together or pH adjusters, such as Glycolic Acid or Chloride. They can also be perservatives (parabens) but I think that requires a whole new post. Fragnance and colorants are considered aesthetic modifiers as well.

Some examples:

  • Water in most products
  • Alcohol in many products
  • Talc in blush and eyeshadows
4. Claims ingredients

To be honest, they most likely won’t make that much of a difference in your skin. They’re used to make a product look more appealing (like jojoba oil) and are usually used in very low concentrations. They’re the least improtant ingredients and thus are listed at the very end of the ingredients list, together with fragnance and colorants.

Olivia

 

Jest jedna bardzo ważna rzecz, jeśli chodzi o produkty do pielęgnacji skóry, z którą wielu ludzi ma problem – skład. Jeśli czytacie składy kosmetyków i czujecie się, jakbyście czytali coś w zupełnie nowym języku – nie jesteście sami. Wiele osób ma problem ze zrozumieniem, co właściwie dany produkt zawiera i czy jest to dobre dla naszej cery. Krąży wiele mitów na ten temat, na przykład ten, że jeśli składniki w danym produkcie mają długie i skomplikowane nazwy, to pewnie nie są dobre dla naszej cery. Dlatego właśnie postanowiłam rozpocząć serię, która pomoże wam rozumieć listy składników i rozpoznawać niektóre z nich.

 

Zacznijmy od podstaw, czyli od rodzajów składników (wybaczcie, ale nie znam połowy polskich nazw, więc po prostu zostawię je tak jak są, ważne, żebyście zrozumieli ideę):

  1. Substancje aktywne
  2. Functional ingredients
  3. Substancje pomocnicze
  4. Claims ingredients

 

1. Substancje aktywne

W produktach do pielęgnacji skóry grają one główną rolę. To one są odpowiedzialne za dostarczanie obiecanych korzyści. Substancje aktywne zazwyczaj są rodzajem leków i muszą być zatwierdzone przez odpowiednią instytucję (jak FDA), aby mieć pewność, że nie są dla nas szkodliwe. Mają wpływ na funkcjonowanie i strukturę naszej cery. Muszą być również użyte w odpowiednich koncentracjach, dlatego nie musicie się martwić, że w jakimś produkcie jest czegoś za dużo. Może ich być więcej niż jeden i jeśli nie są oddzielone od reszty składników, znajdują się na ich początku.

Przykłady:

  • Kwas salicylowy i benzoyl peroxide w produktach przeciwtrądzikowych
  • Witamina C, E i alpha hydroxy acids w produktach przeciw starzeniu się
  • Avobenzone i Octinoxate w kremach przeciwsłonecznych
2. Functional ingredients

Tu zaczyna być zamieszanie. Niektórzy twierdzą, że functional ingredients i substancje aktywne to jedno. Nie zawsze. Mają podobną lub taką samą funkcję. W większości wpływają na wygląd i strukturę naszej cery i również są pierwsze w składzie. Żeby jakiś składnik mógł być “funkcjonalny”, musi być zawarty w minimalnej koncentracji, która sprawia, że jest efektywny dla naszej cery. Na przykład kwas salicylowy. Zwalcza trądzik, ale jeśli jego koncentracja jest mniejsza niż minimum, wtedy staje się on substancją pomocniczą lub “a claims ingredient”. Ale jak możecie wiedzieć, jak bardzo dany składnik jest skoncentrowany w produkcie? Nie możecie (chyba że się na tym znacie). Na szczęście są składniki, jak Tetrasoda EDTA, które nigdy nie są skoncentrowane bardziej niż w 1%, więc tak naprawdę wszystko poniżej takich składników nie robi większej różnicy w naszej cerze.

Przykłady:

  • Polimery i emolienty w kremach nawilżających
  • Oleje w balsamach do ciała
  • Detergenty w żelach do mycia ciała
3. Substancje pomocnicze

One pomagają w dostarczaniu substancji aktywnych do naszej skóry. Substancje aktywne często są używane w jak najmniejszej koncentracji, która sprawia, że działają na naszej skórze, dlatego potrzebują czegoś do pomocy. Substancje pomocnicze zmieniają również teksturę produktu. Często są emulsyfantami, które umożliwiają zmieszanie wody z olejem. Mogą być też substancjami, które wyrównują pH naszej skóry, jak Glycolic Acid albo Chloride. Konserwanty (parabeny) również zaliczają się do substancji pomocniczych, ale o tym napiszę osobny post, tak samo jak substancje zapachowe i barwniki.

Przykłady:

  • Woda w większości produktów
  • Alkohol w wielu produktach
  • Talc w różu i cieniach do oczu
4. Claims ingredietns

Tak naprawdę nie robią one zbyt dużej różnicy w produktach. Są używane po to, by produkt wyglądał bardziej zachęcająco dla klienta (patrz: olejek jojoba) i zazwyczaj są dodawane w bardzo małych koncentracjach. Są najmniej ważnymi składnikami i dlatego znajdują się na końcu składu, razem z substancjami zapachowymi i barwnikami.

Olivia 

Share with others!
Continue Reading

10 SKINCARE MYTHS

 

 

10 SKINCARE MYTHS

wersja polska

I’d like to dedicate this post to those things about skin care we have heard too much in our lives and we’ve heard them so often that we eventually started to believe in them. Some people say that if you tell yourself something often enough, it becomes true. Not in this case.

Here are the top ten skincare myths:

 

        1. If a cleanser leaves your skin feeling dry and tight, it means it cleaned it well.

Cleansers are not supposed to do that. Sure, they are supposed to clean your skin but from all the dirt, not the natural oils and its barrier. Actually, almost none of the products that leave your skin feeling tight are good for you. Try using cleansers that are more gentle or cleansing oils.

        2. Using products made only for acne-prone skin.

No, no and… No. Products that help with fighting breakouts are usually very drying and can make your acne even worse. I’m not saying you’re supposed to avoid those but don’t make all your skincare products be the ones for acne-prone skin. Also, it might work well for a few breakouts but not necessarily for acne, especially cystic acne.

       3. Your pores can open and close.

The biggest myth of all. Guys. Think logically. Are pores muscles? No. Then how would they be able to open and close? Hot water won’t make your pores open and cold water won’t close them. Although, hot water loosens up the sebum in your pores which may result in your pores appearing smaller. Not actually getting smaller.

       4. Drinking a lot of water.

Okay, okay. I know there are a lot of beauy gurus and celebrities who keep saying that water is the key to beautiful and hydrated skin but… Nope. Water is healthy and you should drink water, that’s a fact, but is it really the key to hydrated skin? Is it enough? Again, nope. Hydration in the skin is not really connected to how much water you drink on a daily basis, unless it’s an extreme case. More important for dehydrated skin is a well-chosen moisturizer for your skin type.

       5. SPF prevents you from getting vitamin D,

that’s why you should skip on that SPF from time to time. Another myth. I mean, why would you even think that? Even when you wear your sunscreen, your skin still produces enough vitamin D.

       6. Vitamin C

First of all, squeezing lemon juice out of a lemon and putting it on your face does not equal skincare products with vitamin C as one of the main ingredients. Second of all, vitamin C is not supposed to sting because it will do you more harm than good. There are gentle and harsh forms of vitamin C. It can be beneficial but you should be careful with it and do your research.

       7. The higher SPF, the better.

You don’t need SPF higher than 30. Trust me, you don’t. Not 70 (which doesn’t even give you more protection) and not even 50 (which doesn’t give you that much more protection, like 2% more, which is nothing). So it’s better to have SPF20-30 and reapply it throughout the day than to buy a cream with SPF50.

       8. Pore strips can get rid of blakheads.

Yeah, for a short period of time – maybe. But I know literally no people who got rid of their blackheads permanently with a pore strip or a peel-off mask (ugh, these are just awful). It’s more important to take good care of your skin.

       9. Diet has nothing to do with acne.

Yeah, I know, everyone keeps saying there’s no solid scientific proof that sugar or junk food or whatever is a cause of breakouts. Even some dermatologists! The truth is, there is a correlation between how your body functions and what you eat. Even from experience, I know at least three people whose skin got better just because they cut out diary or other products from their diet.

       10. Alcohol is bad.

So many people see alcohol on the ingredients list and think “Oh no, this is probably bad for my skin”. There is, of course, bad alcohol, which doesn’t do anything good to your skin – simple alcohol. But there’s also alcohol of plant origin. There are many different alcohols for many different purposes so you shouldn’t always be scared of it. Although, if a product lists alcohol as one of its main ingredients, you should be careful with it. Most skin care products need alcohol to help other ingredients absorb into skin and keep them together.

Olivia

 

Chciałabym zadedykować ten post tym wszystkim rzeczom na temat dbania o cerę, które słyszeliśmy tak często, że ewentualnie sami zaczęliśmy w nie wierzyć. Niektórzy mówią, że jak będziemy sobie powtarzać coś wystarczająco często, to stanie się to prawdą. Nie w tym przypadku.

Oto dziesięć mitów w dbaniu o cerę:

 

       1. Jeśli środek do demakijażu pozostawia skórę suchą i napiętą, to znaczy, że dobrze ją  oczyścił.

Nie tak działają środki do demakijażu. Jasne, mają na celu oczyścić skórę z wszelkiego brudu, ale nie z jej naturalnych olejów oraz bariery ochronnej. Prawie żaden produkt, który pozostawia waszą cerę napiętą nie jest dla was dobry. Starajcie się używać cleanserów, które są łagodniejsze lub olejków do demakijażu.

       2. Używanie produktów tylko dla cery trądzikowej.

Nie, nie i… Nie. Produkty, które pomagają w walce z niedoskonałościami są zazwyczaj bardzo wysuszające i mogą pogorszyć wasz trądzik. Nie mówię, że trzeba się trzymać od nich z daleka, ale nie używajcie produktów jedynie do cery trądzikowej. Poza tym, one działają zazwyczaj na kilka pojedynczych pryszczy, niekoniecznie na duży trądzik, szczególnie jeśli jest to cystic acne.

       3. Pory mogą się otwierać i zamykać.

Chyba największy mit ze wszystkich. Pomyślcie logicznie. Czy pory są mięśniami? Nie. To w jaki sposób mogłyby się otwierać i zamykać? Gorąca woda nie otworzy wam porów, a zimna woda ich nie zamknie. Mimo wszystko, gorąca woda może zmniejszyć ilość sebum w waszych porach, przez co może wam się wydawać, że są one mniejsze, ale faktycznie tak nie jest.

       4. Picie dużej ilości wody.

Okej, okej. Wiem, że w internecie jest teraz mnóśtwo beauty gurus oraz celebrytek, które zapytane o to, jak osiągają tak piękną cerę, odpowiadają: Woda. Woda jako klucz do nawilżonej, promiennej cery. Niestety nie jest to takie proste. Jeśli woda pomaga ci osiągnąć piękną, nawilżoną cerę, to znaczy, że nie masz z nią za wielu problemów. Oczywiście, woda jest zdrowa i powinno się ją pić, ale nawilżenie warstw skóry nie jest szczególnie połączone z tym, jak dużo wody pijesz dziennie. No chyba, że jest to ekstremalny przypadek. Ważniejszym dla suchej skóry jest dobrze dobrany krem nawilżający.

       5. Kremy z filtrem zapobiegają dostarczaniu ciału witaminy D,

dlatego powinniśmy odpuszczać sobie SPF od czasu do czasu. Kolejny mit. Skąd to się w ogóle wzięło? Nawet jeśli posmarujesz się kremem z filtrem, twoja skóra produkuje wystarczająco dużą ilość witaminy D.

        6. Witamina C

Po pierwsze, wyciskanie soku z cytryny i wsmarowywanie go sobie w twarz nie równa się produktom stworzonym specjalnie do pielęgnacji cery z witaminą C jako ich głównym składnikiem. Po drugie, witamina C nie powinna szczypać, bo zrobi wam to krzywdę, zamiast pomóc. Istnieją delikatne i irytujące naszą skórę formy witaminy C. Możecie czerpać z niej korzyści, ale polecam być uważnym i zrobić swój research.

        7. Im większy filtr, tym lepiej.

Nie potrzebujecie filtru większego niż 30. Wierzcie mi. Nie 70 (który nawet nie daje wam więcej ochrony) ani nie 50 (który nie daje wam wiele więcej ochrony, jedyne 2%, a to prawie tyle, co nic). Lepiej jest użyć SPF20-30 i powtarzać nakładanie go w ciągu dnia niż kupienie kremu z SPF50.

        8. Da się pozbyć zaskórników dzięki plastrom na wągry lub maseczkom peel-off.

Może na krótki okres czasu, ale nie znam nikogo, którym pomogły one na dłuższą metę. Ważniejsze jest odpowiednie dbanie o cerę.

        9. Dieta nie ma nic wspólnego z trądzikiem.

Tak, wiem, wszyscy mówią, że nie ma żadnego wiarygodnego naukowego dowodu, że cukier lub śmieciowe jedzenie jest powodem niedoskonałości. Nawet niektórzy dermatolodzy! Prawda jest taka, że jest zależność między tym, jak funkcjonuje nasze ciało, a tym, co jemy. Nawet z doświadczenia, znam przynajmniej trzy osoby, których cera się polepszyła, ponieważ wykluczyli nabiał lub inne produkty ze swojej diety.

        10. Alkohol jest zły.

Tylu ludzi widzi alkohol na liście składników danego produktu i myśli “O nie, pewnie zaszkodzi mojej cerze”. Istnieje “zły” alkohol, który może zaszkodzić naszej cerze – alkohol prosty. Ale jest również alkohol pochodzenia roślinnego. Istnieje wiele różnych alkoholi, stworzonych do wielu różnych celów, więc nie powinniśmy zawsze się ich bać. Jednak jeśli produkt zawiera alkohol jako główny składnik, poleciłabym na niego uważać. Większość kosmetyków potrzebuje alkoholu, żeby utrzymać wszystkie składniki razem i żeby mogły wsiąkać w skórę.

Olivia

Share with others!
Continue Reading

How To: Cover up imperfections with makeup

Aby przejść do polskiej wersji, kliknij tu.

    ‍
You know the feeling when you spend all your money on different full coverage foundations to hide any imprefrections on your face but end up with cakey makeup after two hours?
Yeah, I’ve been there.
This post is going to be about how you can cover up acne, redness, scars or any imperfections you have without a cakey effect.

When the problems with my skin started, like most of us, I began covering them up with makeup. Cosmetics are a great thing and help in a lot of cases but can sometimes do more harm than good. I’ve tried many things and yes, I did manage to hide my acne but did it look nice?

Hint: No.

Before I move on to how the process of doing my makeup has improved with time, I want to make two things clear:

1. It’s impossible to completely hide the structure of acne (especially if your face is covered with cysts), unless you put on a thousand layers of foundation but that would defeat the whole purpose of this post.

2. Makeup will never look as smooth on a face of a person with acne as on a person who doesn’t have acne. So, although I do manage to hide all my imperfections in a quite aesthetic way, it doesn’t change the fact that I have problems with my skin.

Now that we got it settled, let’s get into my makeup routine and what I’ve been changing throughout the time to prevent my makeup from getting cakey, hide the imperfections and to simply make it look pretty.

I always start my makeup with putting on a moisturizer. It should be more hydrating than greasy. The mistake I used to do when putting on a moisturizer was that instead of patting or massaging  it into my skin, I was rubbing, which is not good for neither your skin nor your makeup. I keep on testing new moisturizers but at the time I’m using a Jacob Hooy chamomile creme with vitamin C and E. I don’t know if you can get it in other countries but I bought it here.

 

How to cover imperfections with makeup

 

The next step and in my opinion the most important one when it comes to hiding your imperfections is, drumroll please, colour correcting.

Most of you have probably heard of it but have you tried it? And how did you put it on?

I primarily use a green concealer from Nyx that I put on with my fingers. Once again, I PAT it onto my skin, I don’t rub it ‘cause it would just look bad and it could cause your makeup to cake. When I’m done hiding any redness, scars or zits, I take another concealer, this time a normal one (I’m using Catrice 005 at the moment), and I pat it onto the green concealer. Why? Because if I were to cover it with foundation, I would have to use more layers which could also cause our makeup to cake. After putting on both concealers, I spray my face with either a mist or a setting spray.

 

How to cover imperfections with makeup

 

I’ve read and heard a lot about how you’re not supposed to put concealer underneath your foundation but frankly? It works a lot better than putting it on my foundation and through patting and gently rubbing it downwards, we can optically reduce the size of zits.

Step number three is of course putting on foundation. Here, I recommend using a beauty blender as it is the best at setting foundation on the skin and gives better coverage than hands or a brush. Obviously the key to not getting cakey makeup is choosing the right foundation for your skin type. I have dry skin because of the medication I take and I use L’Oréal True Match because it’s somewhere in between. It’s not matte but it’s not dewy either (since hydrating foundations have not been working very well for me). If you wear it for a long time, it might emphasize drier places a bit but it does have a satisfying coverage (sheer to medium) and a lightweight formula. I’d rather cover everything with concealers and then put on foundation that’s not heavy, matte and won’t cake.

 

How to cover imperfections with makeup

 

Then, I usually put on transparent powder. I use a beauty blender in order to do it and the powder I’m using right now is the one from Catrice.

 

How to cover imperfections with makeup

 

To make our makeup look fresh and a bit dewy, I’m setting everything with a setting spray that doesn’t give a mattifying effect (but then again, everything depends on your skin type). Personally, I really like the one from Nyx.

 

How to cover imperfections with acne

 

To sum up, the most important things in hiding imperfections (so not only acne) and getting a pretty natural effect are:

1. Colour correcting, concealer before foundation.
2. Using a lightweight foundation.
3. Using a setting spray at least two times throughout your makeup routine.

Until now, all these methods have been working very well for me and they don’t need to include any expensive products! Let me know how you hide your imperfections and whether you used any of my advices.

Olivia

 

Znacie to uczucie, gdy wydajecie masę pieniędzy na różne kryjące podkłady, by zakryć jakiekolwiek niedoskonałości, a i tak zawsze kończycie z “ciastowatą” twarzą po dwóch godzinach?
Tak, ja też tam byłam.
Ten post będzie o tym, jak zakryć trądzik, zaczerwienienia, blizny czy jakiekolwiek inne niedoskonałości na waszej twarzy za pomocą makijażu.

Kiedy zaczęły się moje problemy ze skórą, jak większość z nas próbowałam je zakryć za pomocą makijażu. Kosmetyki to wspaniała rzecz i pomagają w wielu sytuacjach, ale czasem mogą zrobić więcej szkody niż dobrego. Próbowałam wielu rzeczy, fakt, udawało mi się zakryć trądzik i blizny, ale czy z ładnym efektem?

Podpowiem: Nie.

Zanim przejdę do tego, jak z czasem udało mi się poprawić wygląd mojego makijażu, równocześnie zakrywając niedoskonałości, to chcę ustalić dwie rzeczy:

1. Nie da się w stu procentach zakryć struktury trądziku (tym bardziej, jeśli masz twarz pokrytą cystami), no chyba, że nałożysz tysiąc warstw podkładu, ale mijałoby się to z celem tego postu.

2. Makijaż nigdy nie będzie wyglądał na twarzy osoby z trądzikiem tak dobrze, jak na twarzy osoby bez trądziku. Więc mimo, że radzę sobie w całkiem estetyczny sposób zakrywać wszystkie niedoskonałości, to nie zmienia to faktu, że niestety mam problem ze skórą.

Okej, skoro mamy to już ustalone, to przejdźmy do mojej codziennej makeup routine i co w niej zmieniałam z upływem czasu, by makijaż się nie ważył, pryszcze pozostawały zakryte i żeby najzwyczajniej w świecie wyglądał on ładnie.

Makijaż zawsze zaczynam od nałożenia kremu nawilżającego. Ma być bardziej nawilżający niż tłusty. Błędem, który kiedyś robiłam w nakładniu kremu było to, że za mocno wcierałam go w skórę. O wiele korzystniejsze dla naszej skóry i makijażu jest wmasowywanie albo wklepywanie kremu. Co chwila testuję nowe kremy, a aktualnie używam kremu rumiankowego z dodatkiem wytaminy C i E marki Jacob Hooy. Raczej nie dostaniecie go w Polsce, ale ja kupiłam go tu.

Następnym krokiem i według mnie najważniejszym, jeśli chodzi o zakrywanie niedoskonałości, jest, uwaga uwaga, colour correcting.

Większość osób słyszała, ale czy próbowała? I w jaki sposób?

Ja używam przede wszystkim zielonego korektora marki Nyx, którego nakładam palcami. WKLEPUJĘ go w skórę, nie rozcieram, bo będzie to wyglądało po prostu źle i makijaż zacznie wam się ważyć. Kiedy już zakryłam wszystkie zaczerwienienia, blizny i niedoskonałości, biorę drugi korektor, tym razem zwykły (aktualnie używam Catrice 005) i wklepuję go na zielony korektor. Dlaczego? Otóż dlatego, że aby zakryć go podkładem, trzeba by było używać więcej warstw, co również mogłoby prowadzić do ważenia się makijażu. Po nałożeniu obydwu korektorów, spryskuję twarz albo wodą termalną, jakąś mgiełką, albo setting spray’em.

Naczytałam i nasłuchałam się wiele opinii o tym, że nie nakłada się korektora pod podkład, ale szczerze? Działa to o wiele lepiej niż nakładanie go na podkład, a wklepując i delikatnie wcierając go od góry do dołu w miejscach niedoskonałości, możemy optycznie zmniejszyć ich rozmiar.

Jako trzecie jest oczywiście nałożenie podkładu. Tu polecam używać beauty blendera, jako że najlepiej osadza podkład na skórze i daje lepsze krycie niż dłonie lub pędzel. Oczywiście kluczowym punktem, by nie ważył wam się przez podkład makijaż, jest dobranie go do swojej cery. Ja aktualnie przez leki mam cerę suchą i używam L’Oréal True Match, który nie jest ani matowy, ani nawilżający (takie do tej pory średnio mi się sprawdzały). Po długim noszeniu może delikatnie ukazywać suche plamy, ale ma zadowalające mnie krycie (małe – średnie) oraz płynną konsystencję. Wolę zakryć sobie wszystko korektorami, a później nałożyć podkład, który nie jest ciężki, matowy i nie będzie mi się ważył.

Przedostatnim krokiem jest nałożenie transparentnego pudru. Nakładam go beauty blenderem i aktualnie używam tego z Catrice.

Żeby nadać naszemu makijażowi świeżości i nawilżenia, na koniec spryskuję wszystko setting spray’em, który nie będzie mi matował twarzy (ale tu znów, wszystko zależy od tego, jaki masz rodzaj cery). Osobiście bardzo lubię ten z Nyxa.

Żeby podsumować, najważniejsze rzeczy w zakrywaniu niedoskonałości (więc nie tylko trądziku) i uzyskiwaniu w miarę naturalnego efektu to:

1. Colour correcting, pod podkładem.
2. Używanie nieciężkich podkładów.
3. Używanie setting spray’u przynajmniej dwa razy w trakcie malowania się.

Jak do tej pory powyższe metody naprawdę dobrze mi się sprawdzają i nie muszą zawierać drogich produktów! Dajcie znać, w jaki sposób wy zakrywacie niedoskonałości i czy coś z powyższych rad wam pomogło.

Olivia

 

 

Share with others!
Continue Reading

A brief guide to Essential Oils

Hey!

(Polską wersję znajdziecie niżej)

So I have decided that I’m going to try to write my posts in two languages: English and Polish and I’ll see how it goes. Perhaps after some time I’ll just stick to one of them but as of now, I can’t decide which one to choose. Those of you who prefer Polish will find the Polish version below the English one.

  ‍

  ‍

So… As you probably already know from the title, I’ve decided to dedicate my very first post to essential oils, which, not long ago, I have included into my skin care routine. Half a year ago I wouldn’t even think of putting any oils on a face covered in pimples (honestly, it still feels a bit weird putting them on my face). That was until I started reading about them, learning all about their properties before buying one. In this post, I’ll try to share the knowledge I have gained until now with you guys and I will recommend some of the oils that can actually make a difference in a certain type of skin.

Let’s start from the beginning, so with the theory. Yeah, I know, you might think it’s boring and prefer to jump right into the names of the oils and their benefits but this step is actually important to define which oils would be the best for you. In essential oils, we distinguish two main kinds of acids:

  1. Linoleic acid (omega 6 acid)
  2. Oleic acid (omega 9 acid)

Linoleic acid

Oils with a high concentration of linoleic acid are the best for people with oily and acne-prone skin. It has been proven that people with acne have a low concentration of linoleic acids in their natural sebum and because of that, their sebum is very glueish and doesn’t let the air through, what causes clogged pores and finally, a nasty zit. This particular acid improves the air permeability and in effect, lets our pores breathe.

Oleic acid

The properties of this acid focus on a deep hydration of the skin. That’s why if you’re more of a dry skin person, I recommend trying out oils that contain more of the oleic acid, rather than the ones with a high concentration of linoleic acid. If you, however, have an oily skin, I’d recommend being careful with those because they might clog your pores even more.  Oleic acid also helps with smoothing out the skin and helps to regenerate it.

Remember that essential oils have lots of other properties (like coconut oil) and you shouldn’t always exclude one just because it has more oleic than linoleic acid.

Okay, now that we’re finished with the theory, we are left with choosing an oil that will meet our needs. I have decided to divide them into categories to make it easier for you.

For dry skin:
  • Almond oil
  • Avocado oil
  • Olive oil
  • Coconut oil (I recommend being careful with this one, as it might clog your pores quite badly)
  • Argan oil
For oily and acne-prone skin:
  • Sunflower oil
  • Grape seed oil
  • Tea tree oil (People with sensitive skin: Watch out! I myself have very sensitive skin and when I used a cleanser made out of tea tree oil, my skin turned red and I got a burning sensation all over my face. That’s why using the rawest form of the oil alone might have bad consequences for your sensitive skin)
  • Safflower oil (the source of the highest concentration of linoleic acid)
Some oils that I would like to single out as the ones we should not segregate and that can help every type of skin (I got you, combination skin people):

So, obviously, you must have heard of the rosehip oil. It’s my absolute favourite at the moment. It has a lot of properties and is very light in comparison to most oils. It’s good at treating the skin thanks to retonoic acid. People with skin problems often struggle with deficiency of this acid. It’s also rich in vitamin C and contains omega 3 and 6 acids, which can help with eczema. It gets absorbed deep in our skin, where it regenerates skin cells. This oil helps with brightening out the face and it’s great for people with mature skin. It’s known for slowing down the aging process of the skin and for getting rid of hyperpigmentation. Remember that if you want to see any results, you need to be patient and use every oil regularly.

The next one is the jojoba oil. Although it contains small amounts of both acids, it’s great for our skin because it resembles our skin’s natural sebum the most. Furthermore, this oil is anti-inflammatory and if used regularly, it unclogs the pores and decreases the production of sebum. You need to remember that jojoba oil is a cleansing oil and it removes any impurities from our skin, what can effect in temporary worsening of our skin. It only happens in some cases.

Black seed oil. It’s good for strengthening the natural barrier of our skin, as well as for fading the hyperpigmentation scars. Apparently, it works effectively on atopic dermatitis. When we first start using the oil, we can also expect the condition of our skin to get worse because it cleans our skin up from toxins. To sum up: It nourishes and frims the skin.

And last but not least: The tamanu oil. It’s not very known, personally I have only just heard about it recently but apparently, it’s a better version of rosehip oil. The difference between these two is that tamanu oil is apparently perfect for acne-prone skin because it has better healing properties and it’s good at fighting the bacteria that cause acne. ‍

  ‍

  ‍

If you still don’t know which oil to go for, I recommend just reading about those you’re interested in and you’ll surely find something that fits the needs of your skin. I hope I made the subject of essential oils more clear for some of you and you’ll step up your skin care game with them, EVEN IF you have oily and acne-prone skin. Some of them might do a better job than medicines made particularly to fight acne or anti-aging creams.

See you in the next one!

Olivia

 

Dla tych, którzy wolą czytać po polsku:

Hej! Jak pewnie już zorientowaliście się po tytule, swój pierwszy post postanowiłam zadedykować olejkom eterycznym, które od jakiegoś czasu powoli wprowadzam do swojej skin care routine. Sama kiedyś nie pomyślałabym nawet o rozsmarowywaniu olejków na twarzy, która jest zapełniona pryszczami (szczerze to nawet teraz czuję niechęć, nakładając je na twarz). Aż do czasu, gdy zaczęłam więcej o nich czytać, dokładnie studiując ich właściwości przed kupnem. W tym poście postaram podzielić się z wami wiedzą, którą do tej pory zebrałam i polecę wam kilka olejków, które faktycznie mogą zrobić różnicę w danym rodzaju cery.

Może zacznijmy od podstaw, czyli trochę teorii. Wiem, że może wam się to wydawać nudne i niepotrzebne, ale jest ważne do określenia tego, jakie olejki będą wam najbardziej odpowiadać. W olejkach eterycznych wyróżniamy dwa główne rodzaje kwasów:

1. Kwas linolowy (kwas omega 6)
2. Kwas oleinowy (kwas omega 9)

Kwas linolowy

Olejki, które zawierają duże stężenie kwasu linolowego uznałabym za najlepsze dla osób z cerą tłustą i trądzikową. Zostało udowodnione, że osoby z trądzikiem mają niskie stężenie kwasów linolowych w swoim naturalnym sebum. Przez to sebum jest bardzo kleiste i nie przepuszcza powietrza, co prowadzi do zatykania porów i finalnie do powstania wyprysku. Ten właśnie kwas zwiększa przepuszczalność naskórka i sprawia, że nasze pory mogą oddychać.

Kwas oleinowy

Jest to kwas, którego właściwości skupiają się na głębokim nawilżeniu skóry, dlatego jeśli jesteś posiadaczem suchej cery, polecam sięgnąć po olejki, które mają więcej kwasu oleinowego niż linolowego. Jeśli natomiast jesteś posiadaczem skóry tłustej, poleciłabym ostrożnie się z nimi obchodzić, bo mogą wam zatkać pory jeszcze bardziej. Kwas ten pomaga również w wygładzeniu i regenerowaniu skóry.

Pamiętajcie, że olejki eteryczne mają mnóstwo innych właściwości (patrz: olej kokosowy) i nie należy zawsze wykluczać jakiegoś, tylko dlatego, że ma więcej kwasu oleinowego niż linolowego.

Skoro teorię mamy za sobą, pozostało nam znalezienie olejku, który będzie spełniał nasze potrzeby. Postanowiłam podzielić je na kategorie, żeby wam trochę pomóc.

Dla skóry suchej:
  • Olejek z migdałów
  • Olejek z awokado
  • Olejek z oliwek
  • Olejek kokosowy (polecam na niego uważać, bo może porządnie zatkać pory)
  • Olejek arganowy
Dla skóry tłustej i trądzikowej:
  • Olejek ze słonecznika
  • Olejek z pestek winogron
  • Olejek z drzewa herbacianego (Osoby ze skórą wrażliwą: Uwaga! Osobiście mam wrażliwą skórę i używając cleansera z dodatkiem olejku z drzewa herbacianego, strasznie mnie piekła skóra, więc używanie jego najsurowszej formy, bez mieszania z niczym innym, może mieć złe konsekwencje dla waszej cery)
  • Olejek z nasion krokosza (największe stężenie kwasu linolowego)
Kilka olejków, które chciałabym wyróżnić jako takie, których nie powinniśmy segregować i mogą pomóc każdemu rodzajowi skóry, czyli również skórze mieszanej:

Na pewno słyszeliście już o olejku z nasion róży. Na ten moment jest to mój faworyt. Ma wiele właściwości i jest bardzo lekkim olejkiem, który wchłania się szybciej niż większość innych olejów. Jest on dobry w leczeniu skóry dzięki kwasowi retinowemu. Osoby z problemami skórnymi często mają niedobór tego właśnie kwasu. Jest również bogaty w witaminę C oraz zawiera kwasy omega 3 i 6, które mogą pomóc osobom z egzemą. Wchłania się bardzo głęboko w skórę, gdzie regeneruje komórki skórne. Olejek ten ma rozświetlać twarz i jest świetny dla osób z cerą dojrzałą. Jest również znany ze spowalniania procesu starzenia się skóry i pozbywania się przebarwień potrądzikowych. Pamiętajcie, że aby uzyskać jakiekolwiek rezultaty, należy być cierpliwym i wszystkich olejków używać systematycznie.

Następnie mamy olejek jojoba. Mimo, że zawiera małe ilości obydwu kwasów, jest on świetny dla naszej cery, ponieważ najbardziej przypomina naturalne sebum produkowane przez naszą skórę. Ponadto olejek ten zmniejsza zapalenia, a po systematycznym używaniu odblokowuje pory i zmniejsza produkcje sebum. Trzeba jednak pamiętać, że olejek jojoba jest olejkiem oczyszczającym i na początku usuwa z naszej skóry zanieczyszczenia, co może skutkować chwilowym pogorszeniem stanu naszej cery. Dzieje się to tylko w niektórych przypadkach.

Olej z czarnuszki. Jest on dobry na wzmocnienie bariery ochronnej naszej skóry, jak i na zmniejszenie widoczności blizn potrądzikowych. Podobno działa efektywnie na atopowe zapalenie skóry. Na początku możemy jednak również spodziewać się pogorszenia cery, dlatego że olej ten wymywa toksyny z naszego organizmu. Podsumowując: Odżywia i ujędrnia skórę.

Ostatni olejek nie jest bardzo znany, osobiście dopiero niedawno o nim usłyszałam, ale podobno jest lepszą wersją olejku różanego. Olej tamanu. Różnica jest taka, że ten jest podobno idealny dla cery trądzikowej, bo ma lepsze właściwości lecznicze i dobrze radzi sobie ze zwalczaniem bakterii, które powodują trądzik.

Jeśli wciąż nie wiecie na jaki olejek się zdecydować, to polecam najzwyczajniej w świecie poczytać o tych, którymi jesteście zainteresowani i na pewno znajdziecie coś, co będzie wam odpowiadało. Mam nadzieję, że pomogłam wam trochę w rozjaśnieniu tematu, jakim są olejki eteryczne i wzbogacicie o nie swoją skin care routine, NAWET jeśli macie tłustą i trądzikową cerę. Niektóre z nich mogą spisać się lepiej niż leki poświęcone stricte do zwalczania trądziku czy preparaty przeciwzmarszczkowe.

Do następnego postu!

Olivia

Share with others!
Continue Reading